• Wpisów: 106
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 23:35
  • Licznik odwiedzin: 3 552 / 2083 dni
 
pieknapieknosc
 
Dokłądnie tak jak w tytule, JAK MOŻNA SIĘ CIĄĆ?
Pamietajcie, ze to nie rozwiąże problemów, tylko nagromadzi!

Nie ważne gdzie i po co. Dlaczego coraz więcej osób na pingerze, pisze jakieś smutne słowa, typu, " Bez Ciebie też mogę żyć," Blizny zostaną na zawsze", i inne takie...

Ale najbardziej dziwi mnie fakt, dlaczego ludzie piszą takie rzeczy jak np." Nienawidzę swojego cała.Zmieniłabym wszystko.(...)Idę się pociąć."
Ludzi, skoro się nienawidzicie to się nie niszcie.
Mnie to obrzydza, jak można siebie niszczyć. Nawet jak nikt Cię nie kocha, nikt Cię nie lubi, Ty też nienawidzisz siebie, to po co to pogłębiać. Chyba lepiej się otworzyć dla innych ( nawet nie trzeba) i się nie ciąć, i nie pogłębiać się w tym smutku jeszcze bardziej.
Co wejdę na pingera, to ZAWSZE, ale to ZAWSZE widzę, jakiś post z ręką i żyletką, z zakrwawioną ręko, plecami czy nogą. PO co to? No po co?
Nigdy się nie ciełam i nie mam zamiaru, bo skoro mam swoje wady - a oczywiście chcę ich mieć jak NAJMNIEJ - to ie będę sobie niszczyć ciała. Tym bardziej, że niektóre, albo i większosć, z tych blizn, poprostu zstaną do końca życia, albo będą twoją zmorą przez kilka lat.
Przecież to ochydnie wygląda. Też ma blizny, ale się wywróciłam.
Np. w te wakacje, wywróciłąm się na rowerze, bo zachciało mi się jednocześnie jechać i jesć chrupek, na szczęście nic nie jechało. PO tygodniu, przejechałam się i już na łące wywróciłam się po raz dugi. Znowu krwawiła mi rana. Ale ja głupia, zamiast zostawić to, żeby zrobił się strupek, wyczyściłam wodą utlenioną, i NAKLEIŁAM PLASTER. Nosiłam plastry chyba z 3/4 dni. Zrbił misię dziwny nalot, jakiś śluz, a rana się nie goiła. Wkońcu go ściągnęłam. Strupek się zrobił. Ale jak na złość, kiedyś gdzieś zachaczyłam i się oderwał. Zrobił się znowu, ale już nie na całej ranie, tylko na 1/2.
Minęło już pół roku, ale ja nadal mam tą bliznę. Fakt faktem, jakby się zmniejszyła. Ale cóż z tego. Nie wiadomo czy kidykolwiek całkowicie zniknie. Mam ją na kolanie i oszpeca mi nogi jeszcze bardziej, chociaż i tak ich nie uwielbiam.

Zastanówcie się ( i chociaż ta moja historia mało wnosi) po co się niszczyć.  Każdy ma wady. Ale mądry je eliminuje...

I te osoby, które się tną, zobaczą za kilka lat swoje ciało. I co wtedy powiedzą? Czy było warto? Napewno? Już będzie za późno. Jajak widzę krew to słabnę, a nie chcę, aby wchodzenie na pingera ( stronę główna) było dla mnie jakimś obrzydliwym przeżyciem.

"Jesteś jedyną osobą, która Cię nie zrani" - nie pamiętam, kto coś tak mądrego powiedział. Ale to prawda. A skoro tylko Ty się nie zranisz, to sie nie rań!

  •  
  • Pozostało 1000 znaków